1
2

 

NIEZNOŚNA LEKKOŚĆ MITU


Cham ma swoje sposoby na podporządkowanie frajerów. Najczęściej udaje, że zdycha na zawał serca i co jakiś czas
na postrach wzywa pogotowie. Łykając ostentacyjnie acard, czyli kwas acetylosalicylowy, cham udaje przed wnusiami
i swoim zastraszonym parobkiem, że jest ciężko i nieuleczalnie chory. Dla spotęgowania grozy sytuacji co pięć minut
ostentacyjnie mierzy sobie ciśnienie krwi chińską aparaturą. Pi, pi, pi, pi, pi, pi. Pi………………….i!
Pi, pi, pi, pi ... Piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii …
Z czasem zaczynasz podejrzewać, że masz do czynienia nie tylko z jakąś intelektualnie ograniczoną i emocjonalnie
zaburzoną dewotką lecz z zawodowym radiotelegrafistą albo szpiegiem nadającym alfabetem Morse’a zaszyfrowaną
wiadomość.

Chamowi wydaje się, że jest świetnym headhunterem. Kandydatów na swoich parobków i wyrobników do łopaty
łowi pośród członków swojej dalszej rodziny. Żebrząc i użalając się nad swoim losem cham negocjuje, czytaj „wyłudza”,
u nich głodowe stawki za pracę. Następnie cham chwali się, że pomógł tym ludziom poprawić ich sytuację życiową.
Podobne metody cham stosuje przy zakupie materiałów budowlanych lub kiedy trzeba pomóc rozpuszczonej córeczce
nieukowi w zdaniu egzaminu. Niektórzy profesorowie, którzy z chamstwem nie mieli jeszcze styczności, dają się na to
nabrać.

Dla chama uosobieniem luksusu i bogactwa jest posiadanie ziemi. Uważaj. Jeśli nie będziesz odpowiednio czujny,
cham ograbi cię ze wszystkiego, co posiadasz. Reguły chama są bardzo proste: „Skoro przyjęliśmy cię do naszej rodziny,
to wszystko co posiadałeś i posiadasz jest nasze.” Czytaj: chama i mamusi chama. Zwłaszcza tej drugiej.
Jeśli ożeniłeś się z chamem, to również ciebie cham uważa za swoją własność, przy czym mamusia chama jest tutaj twoim
głównym właścicielem. Nawet po rozwodzie chamowi wydaje się, że może mieć wpływ na twoje życie i stan twojego
posiadania. Dlatego cała banda chamów nawet dziesięć lat po twoim rozwodzie z chamem debatuje, co posiadasz.
Ponieważ chamy traktują twoje dzieci jak swoją wyłączną własność, to sądzą, że mogą mieć sami prawa do spadku
po tobie. Dla chamów nie ma znaczenia, że masz drugą żonę i dzieci. Dzieląc padlinę po tobie chamy gotowe są jechać
na drugi koniec Polski, aby sprawdzić, co ewentualnie będzie po twoim trupie do wyrwania.

Największym błędem popełnianym w starciu z pazernością chama jest litość.

Jeśli masz żonę chama nie licz nie tylko na jej litość, ale też nie licz na jej wierność. Została wychowana w myśl
ideałów mamusi. Jest zepsuta i rozwydrzona. Przy pierwszej okazji przyprawi ci rogi i nie odczuje przy tym najmniejszych
wyrzutów sumienia.

Z kolei cham rogacz trójkąty lubi i akceptuje. Szybko zrozumiał, gdzie jest jego miejsce w szeregu i wie, że nie ma
wyboru. Jako życiowy partner swojej teściowej i główny sponsor nowoczesnej żony pełni rolę zarejestrowanego
w urzędzie stanu cywilnego parobka. Jego pozycja w klanie chamów jest najniższa, bo poza teściową w domowej hierarchii
wyprzedzają go szwagierki, dzieci, a nawet koleżanki żony. Stanowi coś w rodzaju bankomatu, gosposi i eunucha
w jednym, pozwalając małżonce na miłosne podboje, które jego ukochana skrupulatnie odnotowuje w romantycznym
dzienniku. Ponieważ jest do granic zepsuta, ale też wyjątkowo głupia, pozwala sobie na równie wyjątkową nieostrożność
i pewność siebie, zwaną fachowo pychą, w efekcie której pseudoerotyczna literatura dla kucharek trafia nie tylko w łapki
ciekawskich wszystkiego dzieci.
Ostatecznie nawet teraz stare przysłowia typu Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe! lub Kto sieje wiatr, zbiera burzę
nie tracą na aktualności.

Cham w męskim wydaniu to też najczęściej idiota. Idiota sam sobie szkodzi i najlepiej nie angażować się osobiście
w jakieś z nim polemiki czy potyczki. Prędzej czy później cham idiota sam się skompromituje. Jest tylko mało znaczącym
trybikiem w całej maszynerii chamstwa, a dokładnie parobkiem chamów wodzów, czyli teściowej i żony.

Idiota cham marzy o władzy. Niestety nawet prowincjonalny wiejski chór wujów jest poza jego zasięgiem.
Zadowolony z siebie dyletant świetnie jednak pasuje do partii impotentów, którzy swoje ugrupowania zwykle dumnie
nazywają Siłą Naszych Członków (w skrócie SNC) albo, jeszcze prężniej, Dymanie i Pierdolenie.
Pozorant i niedouk bardzo lubi udzielać się w debatach publicznych lub uczestniczyć w internetowych forach
ekonomicznych, np. odnośnie artykułów prasowych w temacie węgierskiej polityki prezydenckiej, czym budzi wesołość
internautów. Wydaje mu się, że użycie łacińskiego sformułowania modus vivendi czyni z niego eksperta.
Jego uszczypliwej krytyki, pozbawionej jakichkolwiek argumentów nie sposób nawet nazwać dyletantyzmem nieuka,
bo krytyka ta jest jedynie bezmyślną krytyką samą w sobie. Idiocie wydaje się jednak, że zabłysnął. Podobną wartość
merytoryczną mają rady, jakich idiota udziela swoim szefom czy przedsiębiorcom w temacie wyjazdów integracyjnych
i dodatkowego nagradzania pracowników. Można zrywać boki ze śmiechu czytając pseudonaukowe wywody idioty o tym,
jak to stworzyć należy od nowa przepisy prawa karnego i podatkowego. Jego „bezcenne” rady na poziomie merytorycznym
marnego ucznia szkoły podstawowej śmieszą do łez. Dodatkowego komizmu nadaje im fakt, iż aspirujący do funkcji
ministra finansów kretyn sam ma na bakier z prawem podatkowym i ostatecznie karnym.

Idiota ukrywa oficjalne braki w swoim wykształceniu. Wie o nich przecież tylko on.
Udaje, że nie boi się ani swojej żony, ani teściowej, które dawno temu znalazły na swojego frajera łatwy i skuteczny
sposób. Wmówiły mu sprytnie, że się nie sprawdził jako samiec i reproduktor. W zamian idiota przejmuje pałeczkę niańki,
pani domu i wiernej gosposi w jednym, zyskując przy okazji domową pozycję kulinarnego eksperta.

Frajerzyna zawsze gardzi innymi ludźmi niezależnie od płci, wieku czy pokrewieństwa. Traktuje ich z wyższością, pogardą
i pychą. Uważa się za lepszego i święcie w to wierzy. Kiedy się skompromituje, nie czuje najmniejszego zażenowania,
bo nic nie jest w stanie go zawstydzić. Nawet nakrywając żonę w jednoznacznych okolicznościach, cham szybko dochodzi
do wniosku, że sprawa nie była aż tak zła, jak z pozoru wyglądała.

Cham chce być obyty, wykształcony i światowy. Dlatego powiela zachowania ludzi, którzy chwilowo są poza jego zasięgiem
i którzy mu imponują - pieniędzmi, wpływami, władzą.

Z oczywistych powodów nie mogą mu imponować intelektualnie. To słodki przywilej pychy.

1 :: 2 :: 3 :: 4 :: 5 :: następna >>

 


DESING: BRIGHTSIDE