1
2

 

NIEZNOŚNA LEKKOŚĆ MITU


Ostatecznie cham idiota pragnie być od tych ludzi lepszy, czyli mieć np. droższą i nowszą brykę. Kiedy ktoś z jego klanu
kupi sobie nowy samochód, idiota-ekspert obchodzi ten samochód szerokim łukiem, zaś przed dziecięcą widownią
natychmiast fachowo ten samochód krytykuje - za zbyt miękkie francuskie zawieszenie, koreańskie pochodzenie
czy produkowane w Tajlandii podzespoły. Aby „trzymać” tzw. „poziom” idiota kupuje najdroższy i najlepszy w swojej klasie
automatyczny ekspres do kawy, aby na co dzień móc siorbać z nietłukących się pancernych kubków wyrzygiwany
pod luksusowym ciśnieniem napar z najtańszych na rynku - ale mielonych automatycznie - sortów arabiki, bo te najlepsze,
kosztujące kilkaset złotych za kilogram, są po prostu dla idioty zbyt drogie. I nie byłoby w tym naprawdę nic złego,
gdyby cham idiota nie pogardzał gorzej sytuowanymi ludźmi.

Z tych samych powodów idiota rok w rok jeździ na narty w Alpy, zaś w lecie do ciepłych i w jego ocenie drogich kurortów,
czyli takich, na które ludzi z jego otoczenia w odczuciu idioty jeszcze nie stać. Najczęściej wynajmuje tam u lokalnej
wiejskiej gawiedzi prywatne kwatery, które po powrocie złośliwie krytykuje na internetowych forach lub w rubryce dodaj
komentarz o hotelu,
wcielając się w rolę światowego bywalca i konesera luksusowych apartamentów.

Cham uważa siebie za bardzo męskiego, przez co ma prawo nazywać ciotami bokserów uciekających z ringu.
Podobne zdanie ma o homoseksualistach.
Kiedy dajesz odpór zwykłemu chamstwu albo przemocy i musisz znosić bolesne tego konsekwencje, idiota z pogardą
dokonuje błyskotliwej psychoanalizy twojej osoby. Nazywa cię "człowiekiem nieszczęśliwym". Twierdzi, że "karmisz się
cierpieniem, jakbyś tankował benzynę do samochodu". Dodatkowo miesza w to fachowo Darwina i jego teorię o selekcji
osobników nieprzystosowanych. Ponieważ cham nie karmi się cierpieniem, a ponadto jest osobnikiem zrównoważonym
i szczęśliwym, wybiera drogę przystosowania. Dlatego cham nigdy nie kojarzy siebie ze słowem pussy. Mało tego,
uważa, że w przeciwieństwie do ciebie nie ma najmniejszych problemów emocjonalnych. Jest rozsądnym, pełnym radości
życia pragmatykiem, któremu na co dzień nie przeszkadza noszone na łbie poroże. Jego rola ogranicza się ostatecznie
do roli sponsora i wycioru używanego przez żonę do czyszczenia komina po żigolo-absztyfikantach. I nic dziwnego.
Będąc rozpuszczoną żoną sprzedajnej łajzy trudno chyba nie dać dupy pierwszemu lepszemu słodkiemu kochasiowi
w pulowerku i okularkach, aby poczuć się jeszcze lepiej i potwierdzić spaczoną przez mamusię samoocenę. Nie bój żaby,
twoja domowa pierdoła przełknie to bez mrugnięcia. Może nawet zaprzyjaźni się z nowym szwagrem i sobie rodzinnie
podyskutują o prawie i ekonomii. Zaś w niedzielę wybierzecie się razem na Kalwarię, żeby się wspólnie pomodlić.
Będzie ciepło i miło. Jak w święta u mamy.

Na Sylwestra cornuto kupuje duże ilości bardzo niebezpiecznych petard, budząc tym podziw dziecięcej gawiedzi.
Subiektywne poczucie męskości chama idioty sprawia, że idiota bez mrugnięcia zwalnia z pracy podległych mu
pracowników, wcielając się - przed sprytnie korzystającymi z jego chamstwa szefami - w rolę cennego profesjonalisty.
Za niezbyt wygórowana cenę i służbowy samochód pozwala mu się pobyć w swoim żywiole. Cham nie wie,
że w rzeczywistości jest tylko płatnym cieciem od zwolnień, wyręczającym swoich panów zza zachodniej granicy.
Po latach rolę płatnego pieska, czyli wyrzucanie ludzi na bruk, cham nazywa zarządzaniem w międzynarodowym koncernie,
co świetnie pasuje mu do życiorysu i samorządowych kampanii wiejskiego szczebla.

Mimo całego sprytu możliwości zawodowe chamów bywają ograniczone. Kobieta cham może być na przykład nauczycielką,
ale nie może być prostytutką. Bycie panienką do towarzystwa wymaga czegoś, co przyciągałoby i ekscytowało mężczyzn,
a tego cham nie posiada. Można podziwiać prostytutkę za dobro, ale nikt nie podziwia kobiety chama za zło.
Nikt nie pożąda chciwej, odpychającej chamstwem, zepsutej, bezwzględnej i głupiej kreatury, nawet gdyby ta codziennie
modliła się na tej czy innej, mniej lub bardziej ciemnej górze. Podniecenie też rządzi się swoimi prawami.
Dlatego zdemaskowany cham w spódnicy nie ma prawa z oczywistych powodów liczyć na ponowne zamążpójście.
Oszustwo na tak zwaną cnotę drugi raz jej się nie uda.
Wszyscy wiedzą w jak podły sposób kobieta cham krzywdzi własne dzieci, traktuje byłego męża etc. Gdyby został
bezdomny, zarzuciłaby mu od razu, że ten żyje ponad stan, bo ma za gruby karton do spania. Taką srakę czuć na
odległość nawet wtedy, kiedy się fałszywie i sztucznie szczerzy. To działa jak reklama antykoncepcji i współczesny
substytut bromu.
Ba, jest dużo skuteczniejsze.
Daje też odpowiedź na pytanie, dlaczego świat kobiet jest podzielony na te, które myślą, współczują i kochają
oraz te samotne, zacięte i mściwe, które z pianą na ustach atakują zwolenników „pigułki dzień po”, choć, a raczej
zwłaszcza dlatego, że temat ten jest im na co dzień zupełnie obcy. Podobnie jak obcy jest zdziecinniałym
i indoktrynowanym w kościelnej hierarchii zakonnicom, usiłującym przez całe życie wypierać niespełnioną seksualność.

Co innego kariera. Np. w szkolnictwie. Cham jest wirtuozem władzy niższego szczebla i nieprzypadkowo zdarza się,
że podopieczni chama popełniają samobójstwa. Dziwi to później psychologów, sędziów, ekspertów. A nie powinno, skoro
dla chama otrzymanie tytułu najsurowszej nauczycielki jest wyrazem najwyższej nobilitacji. Powodem wszechogarniającej
dumy. I tylko taki rodzaj podniecenia chamowi pozostaje.
Cham dobrze pamięta, że w szkole był nieukiem i bał się większości nauczycieli. Teraz pragnie, żeby to jej się bano.
Identyczne metody przemocy i psychicznego terroru cham stosuje wobec swoich dzieci. Terror ten maskuje nieszczerym
sztucznym uśmiechem i fałszywą troską, na co dziatki bez trudu dają się nabrać. Skoro cham nie jest szczęśliwy, one też
zdaniem chama szczęśliwe być nie mają prawa. Paradoksalnie cham ciągle powtarza swoim dzieciom, że je kocha
i się dla nich poświęca. Robi to w wyrachowany sposób, a one te kłamstwa i brednie kupują, zapadając się na całe życie
w głębokim poczuciu winy względem swojego kata.

"(...) dopadło mnie takie poczucie winy, że nie byłam w stanie jej odmówić. (...) Czuję się przez nią tak stłamszona
i manipulowana, że nie mogę żyć własnym życiem ... Każda cząstka mnie domaga się wolności, a nic nie umiem
z tym zrobić."
(Dr Susan Forward, Donna Frazier-Glynn "Matki, które nie potrafią kochać. Uzdrawiający poradnik dla córek.", str. 70)

"Zaborcza matka obarcza cię całkowitą odpowiedzialnością za swoje szczęście. Nie tylko nie chce uczyć cię życia na własny
rachunek, ale trzyma w emocjonalnych kajdanach i bynajmniej nie zamierza uwolnić."
(Dr Susan Forward, Donna Frazier-Glynn "Matki, które nie potrafią kochać. Uzdrawiający poradnik dla córek.", str. 60)

1:: 2 :: 3 :: 4 :: 5 :: następna >>

 


DESING: BRIGHTSIDE